intro

8 cech, wskazujących, że przestałeś być facetem – reaktywacja



Oczywiście wiadomo było, że ośmioma cechami nie da się wyczerpać tematu totalnego zbabienia współczesnych mężczyzn. Czas więc na dogrywkę, choć i ona także tematu nie wyczerpie. Kolejna seria cech, które wskazują, że przestałeś być facetem.

1. Ułożenie fryzury zajmuje ci co najmniej pół godziny.

Fryzjerskie trzygodzinne orgie z pierwszej części wpisu są tylko wstępem. Nikt, z babami włącznie, nie chodzi do fryzjera codziennie. A więc, po wizycie we „włosiennej” świątyni, czeka nas utrzymanie tego, co w trudzie i znoju wystrzygł fryzjer. W przypadku facetów, doprowadzenie fryzury do stanu pożądanego (a pożądanym stanem jest jakie takie ogarnięcie) zazwyczaj wymaga jedynie jednokrotnego przeczesania kudeł grzebieniem lub ewentualnie dłonią. W bardziej zaawansowanych przypadkach, ruchów będzie więcej i zajmą całe pół minuty. Ale dłuższe codzienne dopieszczanie fryzury, jest nie tylko stratą bezcennego czasu, ale i oznaką totalnego zbabienia. Bo świadczy o tym, że zafundowaliśmy sobie wyrafinowaną fryzurkę w falki, loczki lub włoski rozcapierzone i postawione na dwóch słoikach gluta, w których wyglądamy jak ostatnia, lalusiowata pinda. Chyba, że nasze długotrwałe codzienne zmagania z fryzurą wynikają tylko z tego, że pijany fryzjer przejechał maszynką na ukos po głowie i trzeba to jakoś w ciężkim boju zamaskować. Choć i tak słabe to rozgrzeszenie, bo w takim przypadku trzeba po prostu odważnie walnąć się na łyso. Po podjęciu tej odważnej decyzji można oszczędzić na szamponie.

2. O wyborze samochodu decyduje jego kolor lub wyposażenie.

Sytuacja analogiczna, jak w przypadku telefonu. Wyobrażacie sobie faceta w samochodzie koloru zdrowej rzekotki? Lub w różowiutkim, którego nie powstydziłaby się sama Kitty? Albo żółtym, niby kaczeńce na ukwieconej łące? C’mon …

Ewentualnie wybierającego model z silnikiem słabszym o 50 KM tylko dlatego, że ma dodatkowy uchwyt na napój lub większe lusterka w osłonach przeciwsłonecznych? Albo dlatego, że ma wazonik na kwiaty (nowa wersja garbusa)?

Naprawdę są nieprzekraczalne granice śmieszności i upodlenia.
Choć i te można przekroczyć, jeżdżąc Fordem, za przeproszeniem, Ka. I bynajmniej nie chodzi mi o wiek tego modelu.

3. W tzw. związku jesteś kobietą.

Pomijam tu przypadek związków dwóch osób płci tej samej, gdyż kompletnie mnie nie interesują. Chodzi o przypadek, gdy metrykalnie będąc facetem (a ściślej biorąc: rodząc się mężczyzną i nie zmieniając płci), w tzw. związku pełnisz rolę kobiety. I nie chodzi tu bynajmniej o mycie brudnych talerzy, co bywa uważane (czy słusznie, pozostawiam na razie na boku) za czynność zarezerwowaną wyłącznie dla kobiet. Chodzi o coś głębszego i poważniejszego: o niczym nie decydujesz, robisz, czego się od ciebie wymaga, nie masz inicjatywy ani godności, żeby przeforsować własne zdanie. Czyli, mówiąc brutalnie, straszna z ciebie dupa. Bo skoro dobrowolnie zamieniłeś się na role z kobietą, nie możesz być klasyfikowany jako facet.
Dowcip:
– Czyja jest wina, jeżeli facet, jadąc samochodem, potrąci kobietę?
– Zawsze faceta.
– Dlaczego?
– Bo nie należy jeździć samochodem po kuchni.

4. W kroku spodni zmieścisz tygodniowy zapas kupy.

Sytuacja odwrotne niż w modelu portek opisanych w pierwszej części. Tu krok spodni wisi prawie u kolan, dzięki czemu wiele rzeczy może się w nim zmieścić, z tytułową kupą na czele. Teoretycznie taki fason ma swoje dobre i praktyczne strony – w sytuacji ekstremalnej nie musimy szukać toalety – jednakże jest to czysta teoria. Chodzenie z gównem w kroku zdecydowanie i skutecznie pozbawia nie tylko przyjaciół, ale i wszelkich znajomych.
Niestety, w kroku nie mieszczą się jaja noszącego te spodnie. Tych jaj po prostu brak.

5. Pierwszą rzeczą, jaką robisz po wejściu do samochodu i przy wysiadaniu, jest sprawdzenie stanu paszczy i fryzury w lusterku.

Chyba mam fryzjerską obsesję. Ale tak, czy siak, jeśli nawet facet pakując się do samochodu zerka w lusterko, to tylko po to, żeby sprawdzić, czy jest dobrze ustawione. Inne przypadki są całkowicie dyskwalifikujące. Rozwichrzone włosy nie są rzeczą, którą należy się specjalnie przejmować, no, chyba, że chodzi o ślub, a nawet w tym przypadku rozgrzesza tylko ślub własny. Zresztą sprawdzanie wyglądu tylko na czas jazdy samochodem jest kompletnie bez sensu, bo:
a) w środku samochodu raczej nie hula tornado (pomijam przypadek kabrioletu), a jak wiadomo, ulubionym zajęciem każdego tornada jest demolowanie fryzur,
b) maksymalne wylaszczenie niczemu nie służy, bo siedząc w samochodzie marne mamy szanse wyhaczenia laski – chyba, że chodzi o odpłatne usługi świadczone przy drodze. Jeśli natomiast jedziemy z laską, to znaczy, że zrobiła pierwszy krok i nasza odrażająca fryzura jej nie odstraszyła.

Z kobietami jest zupełnie inaczej. Kobieta zawsze musi wyglądać idealnie i być w pełnej gotowości bojowej. Przecież w samochodzie obok może zatrzymać się psiapsiółka i zobaczyć krzywo spadający kosmyk włosów. A, jak wiadomo, podstawową cechą psiapsiółek jest obgadywanie.

6. Przed rozpoczęciem posiłku, zawsze w knajpie wycierasz sztućce serwetką.

Dzięki niezawodnym paniom, wiadomo już, jaki przedmiot jest najbardziej brudną rzeczą we wszechświecie. W zasadzie jest to nie jeden, a kilka przedmiotów, pospolicie i jednym słowem nazywanych sztućcami. Przy czym same w sobie nie są one szczególnie brudne. Cechę siedliska wszelkiego brudu i bakterii, nabierają dopiero podane gościom w restauracji. A skoro sztućce są tak brudne, to oczywiście przed użyciem trzeba jej wyczyścić. W końcu po coś dają te serwetki do posiłków, prawda?

Jedną z babskich obsesji (a generalnie rzecz biorąc, babskich obsesji jest legion) jest obsesja czystości. Ten rodzaj obsesji przeważnie objawia się na obcym terenie i gdy jest publiczność, gdyż we własnym domu baba zazwyczaj ma totalny pierdolnik, a postawa: „patrzcie, jak jestem czysta i poukładana” jest kitem dla naiwnych, podobnie jak 99% jej zdjęć z instagrama.

Ale obsesja brudnych sztućców jest szczególna, gdyż działa nie tylko wtedy, gdy baba konsumuje z kimś. Także samotne babskie pożeranie w knajpie, bywa poprzedzone pucowaniem sztućców.

A panowie? A panowie brudasami są z definicji i w nosie (lub niżej) mają brudne sztućce, a najważniejsze jest, by było co tymi sztućcami jeść. Zresztą nigdy nie słyszałem o zatruciach spowodowanych brudnymi sztućcami. Ale to ostatnie może wynikać z faktu, że nikt nie chce się przyznać, że przed posiłkiem sztućców nie wyczyścił.

7. Zawsze przeliczasz kasę wypłaconą z bankomatu.

Kolejna niezrozumiała babska obsesja. Co prawda oszukują główne ludzie, ale z urządzeniami także nic nie wiadomo. Więc kasę wziętą z bankomatu przeliczyć trzeba. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, kiedy cudowne urządzenie do produkcji gotówki wypluwa tylko jeden banknot. Można wtedy policzyć do jednego, ale chyba nikogo to nie kręci. Natomiast w przypadku, gdy kobieta bierze z bankomatu co najmniej dwa banknoty, to niezależnie od tego, ile ich jest, zawsze przelicza. Działa tu ulepszona zasada Stalina: „Nie ufaj i zawsze sprawdzaj.” Co prawda tu także nigdy nie słyszałem o przypadku, żeby ta kontrola doprowadziła do ujawnienia oszustwa, ale zawsze może to być ten pierwszy raz, prawda? W końcu był ten pierwszy raz, kiedy facet obiecywał ślub zbrzuchaconej kobiecie.

8. Przed kupieniem książki, sprawdzasz najważniejsze dla ciebie rzeczy: wielkość i rodzaj czcionki oraz układ tekstu na stronie.

Co jest według kobiet najważniejsze w każdej książce? Kobiety są istotami wybitnie niebanalnymi, stąd też odpowiedź na to pytanie także nie jest banalna. Dlatego absolutnie nieprawdziwa jest, będąca szczytem banału odpowiedź, że treść. W każdej książce, najważniejsze jest, żeby się dobrze czytała. A dobrze dają się czytać wcale nie książki ciekawe i dobrze napisane. Decyduje tu wygląd tekstu: a więc rodzaj czcionki, wielkość liter oraz układ tekstu. Jeśli te parametry są o.k., kobieta jest w stanie kupić nawet „Ulissesa” Joyce’a (cegła nie do przebrnięcia dla normalnej osobnika) lub „Krótki poradnik spawacza acetylenowego”.
Oczywiście fakt, że książka ma się dobrze czytać, absolutnie nie przesądza, że zostanie kiedykolwiek przeczytana. Bez przesady.

A facet? Facet przede wszystkim książek nie kupuje. Jeszcze wyszedłby na jakiegoś tam yntelygenta. A jak już mu się to przydarzy, to jednak zwraca uwagę na zawartość. Być może wynika to z zainteresowania także kobietami. Bo podobnie jak jest wiele efektownych książek o niczym, tak wśród kobiet także jest sporo dobrze wyglądających pustaków. I w obu przypadkach mamy do czynienia z czymś na kształt cegły. Przy czym książka o niczym jest o tyle bardziej pożyteczna, że może służyć jako podkładka pod zbyt krótką nogę od stołu. Pustak płci żeńskiej nawet do tego się nie nadaje.

9. Masz ze sobą zawsze pastę do zębów i szczoteczkę i korzystasz z nich co najmniej po każdym posiłku.

Kolejna babska obsesja związana z czystością, tym razem własną. Gdyby wymyślono mieszczące się w torebce kabiny prysznicowe, nie wykluczam, że kobiety brałyby prysznic po 20 razy dziennie. A tak, pozostaje im zestaw dozębny: pasta (koniecznie wybielająca, cokolwiek by to nie znaczyło), szczoteczka i nitka dentystyczna, czasami nawet kilka, o różnych grubościach nitki. I następuje szorowanie i nitkowanie przed każdym posiłkiem, po każdym posiłku, a w sytuacjach ekstremalnych, także przed i po każdej kawie. Miłośniczki zabójczych rureczek, nazywanych pospolicie papierosami, mają trochę lepiej, gdyż szorują zębiska tylko po paleniu. Czyli babskie zęby mogą być uznane za najczystsze rzeczy pod słońcem, a w każdym razie najlepiej wyszlifowane. Lepiej niż diamenty z Amsterdamu.

A faceci? Cóż, jedyną rzeczą, która może facetowi przeszkadzać, to resztki jedzenia między zębami, ewentualnie tkwiący tam damski włos łonowy. Ale to jeszcze nie powód, żeby taszczyć ze sobą jakieś szczoteczki do zębów. W końcu zdecydowanie bardziej przydatny jest scyzoryk, którego co prawda się nie używa, ale miło obciąża kieszeń.

Nebelwerfer

P.S. Pirat ze zdjęcia tytułowego: www.thesartorialist.com
P.P.S. Cech wyszło oczywiście dziewięć, ale nie chciało mi się zmieniać fantastycznego tytułu, którego i tak nikt nie przeczytał.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “8 cech, wskazujących, że przestałeś być facetem – reaktywacja”
  1. kasta says:

    Tytuł to wisienka na torcie…hi,hi 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *