intro

Banda leniwych Greków



Temat Grecji i Greków niepostrzeżenie zniknął z nagłówków publikatorów – tych szmatławych bardziej i tych szmatławych odrobinę mniej. Greków wyparli imigranci, a obecnie – „złoty” pociąg. Ale skutkiem greckiego zamieszania jest pozostawiony w głowach obraz Greków – a powiedzmy sobie szczerze: obraz ten jest mało pozytywny. Bo wyjątkowo łatwo śmiać się nam z Greków – przecież wszyscy wiedzą, że to oszuści i lenie, wyrywający kasę skąd się da, od kogo się da i oczywiście za nic.

I np. jak podawały nasze dziennikarskie orły, w Grecji funkcjonowały dodatki do pensji:
• 600 euro za brak spóźnień do pracy
• 120 euro za korzystanie z (darmowej) stołówki
• 870 euro za wysyłanie faksów (urzędnicy)
• 69 euro za rozgrzewanie silników samochodów (kierowcy)
• 390 euro za punktualne przyjeżdżanie na miejsce (kierowcy)
• 450 euro za przejmowanie i zdawanie samochodów (kierowcy)
(źródło: http://www.biztok.pl/gospodarka/absurdy-greckiej-gospodarki-dodatki-do-pensji-za-punktualnosc-mycie-rak-i-grzanie-silnika_a21681?utm_source=o2_SG&utm_medium=Hotspot&utm_campaign=o2, dostęp 02.07.2015r.).

Oczywiście dziennikarskie orły wykazały się cnotą i powinnością rzetelności i zaznaczyły, że niektóre z tych dodatków zostały zlikwidowane lub ograniczone. Które i kiedy? Tego już solidność dziennikarska nie objęła. Tak jak nie objęła podstawowej informacji, czy tymi przywilejami obdarzeni zostali wszyscy pracownicy. W końcu trzeba by się wykazać dociekliwością i informacje te sprawdzić, ale po co to robić? Prokrastynacja (w starych, dobrych czasach nazywana po prostu opierdalaniem się) jest w końcu „trendy”, a dziennikarze nie mogą przecież pokazywać tak niemodnych cech, jak uczciwość i wiarygodność. W efekcie, wartość takich informacji jest równie duża, jak informacji, że w Anglii do XIX w. obowiązywał zakaz bicia żony po godzinie 22, albo tej, że w XVII w. w Konstatynopolu było więcej publicznych toalet niż w miastach zachodniej Europy. Rzecz w tym, że obecnie nikt nie przeniesie się do XVII wieku, żeby odlać się w kiblu z epoki, więc większą wartość miałaby informacja dotycząca współczesności. Niestety, gdyby okazało się, że Konstantynopol (zwany obecnie Stambułem) ma mniej publicznych toalet niż np. Paryż, albo nie ma ich w ogóle, informacja taka nie mogłaby zostać publicznie podana, aby nie ranić uczuć takich lub owakich.

Przedstawiciele leniwych Greków: pierwszy z lewej Sokrates: nie dość, że leń, to w dodatku brzydal z jędzowatą żoną

Przedstawiciele leniwych Greków: pierwszy z lewej Sokrates: nie dość, że leń, to w dodatku brzydal z jędzowatą żoną

 

Ale śmiejmy się z Greków i ich przeszłej lub obecnej pazerności. A śmiejąc się, przyjrzyjmy się sobie. I cóż to widzimy? Otóż widzimy tu całkiem rozwinięty „wariant grecki”.

W polskim prawie funkcjonuje coś nazwanego „urlopem dla poratowania zdrowia”. Na szczęście nie nazwano tego urlopem dla przywrócenia zdrowia, gdyż wymagałoby to podjęcia w trakcie urlopu czynności, mocno zbliżonych do cudotwórczych. Czyli poratowujemy zdrowie, a efekt tych wytężonych działań bywa, jak wiadomo, różny, jednakże mało kto spodziewa się po nich cudów.

Nieważne. Ważne, że takie urlopy funkcjonują, są długotrwałe (trwają zazwyczaj od 6 miesięcy do roku), a co najważniejsze: są to urlopy pełnopłatne. Powiedzmy więc brutalnie: taki urlop jest przywilejem, umożliwiającym sześciomiesięczne lub roczne totalne nieróbstwo, za które płacimy my wszyscy. Bo taki urlop jest tylko dla wybranych. Przy czym krąg tych wybrańców jest zastanawiająco szeroki. Dość powszechnie z tymi urlopami kojarzeni są nauczyciele, ale to tylko wierzchotek lodowej góry. A co najciekawsze, a w zasadzie najbardziej smutne: przywilejem skorzystania z takiego urlopu wcale nie są objęte zawody powszechnie uważane za wyjątkowo wyczerpujące fizycznie i niebezpieczne lub związane z pracą w warunkach na tyle szkodliwych (np. w zapyleniu), że przyznanie takiego urlopu uznałby za uzasadnione tzw. przeciętny obywatel. Krótki przegląd zawodów obdarzonych możliwością wzięcia takiego urlopu:

Nauczyciele

Nauczycielom, jako wyjątkowo chorowitym, przysługuje urlop na poratowanie zdrowia w wymiarze do jednego roku. Warunkiem jego udzielenia jest przepracowanie co najmniej 7 lat w szkole i zatrudnienie na czas nieokreślony w pełnym wymiarze zajęć. Oczywiście, w czasie urlopu nauczyciel ma prawo do comiesięcznego wynagrodzenia zasadniczego i dodatku za wysługę lat oraz prawo do innych świadczeń pracowniczych. Ot, taka pełnopłatna roczna przerwa w życiorysie. Wśród świadczeń przysługujących nauczycielom, które otrzymują oni także w czasie poratowującego zdrowie urlopu, najciekawsze są dodatki przysługujące nauczycielom zatrudnionym na wsi i w miastach do 5000 mieszkańców. Takim nauczycielom przysługuje dodatek mieszkaniowy plus odrębny dodatek (nie nazwany w jakiś szczególny sposób), w wysokości 10% wynagrodzenia zasadniczego. Zdaje się, że ustawodawca wyszedł z założenia, że każda wieś leży nie bliżej niż na Kamczatce i nie oferuje żadnych rozrywek poza sklepem z wódą i konserwami, stąd też trzeba zrekompensować nauczycielom minusy pracy w tak odległych i nieciekawych miejscach. Na miejscu mieszkańców wsi i małych miast po prostu bym się obraził. Ciekawi szczegółów mogą sięgnąć do art. 73 Karty Nauczyciela (urlopy dla poratowania zdrowia) i 54 (dodatki socjalne).

Sędziowie

Ci są mniej chorowici, więc i czas na poratowanie zdrowia skrócono do maksymalnie 6 miesięcy. Za to nie ma minimalnego okresu zatrudnienia, który uprawniałby do takiego urlopu. Czyli teoretycznie urlop na poratowanie zdrowia może zostać udzielony już pierwszego dnia pełnienia zaszczytnej funkcji w todze i z łańcuchem na szyi. W kwestii zwykłych urlopów wypoczynkowych sędziów ciekawe jest także to, że po 10 latach pracy przysługuje im 6 dni dodatkowego urlopu wypoczynkowego, a po piętnastu latach pracy – 12 dni. Przy czym do tych lat pracy nie zalicza się tylko lat sędziowania, ale np. także pracę jako adwokata – jeżeli ktoś z adwokatury „przeskoczył” do sądu. Czyli po 15 latach ciężkiej harówki, związanej ze ślęczeniem za biurkiem na aktami (są to niestety akta, a nie akty), sędziowie odpoczywają przez 38 dni (bo po 10 latach zatrudnienia przysługuje im, tak jak każdemu „normalnemu” pracownikowi, 26 dni urlopu). Art. 92 i 93 prawa o ustroju sądów powszechnych.

Sędziowie Sądu Najwyższego

Elita elit. Ale urlop na poratowanie zdrowia mało elitarny, bo tylko do 6 miesięcy, tak jak każdego szeregowego sędziego z malutkiego sądu na prowincji z jedną sesją z rozprawami w tygodniu. Za to niezależnie od ilości lat pracy – dodatkowe 12 dni urlopu wypoczynkowego każdego roku, czyli w sumie 38 dni laby! Na tyle dni wypoczynku „zwykły” sędzia czeka 15 lat. Ale to i tak po prostu wyrównanie pozycji, bo do Sądu Najwyższego trafiają sędziowie z dużo większym stażem niż 15-letni. Czyli w zasadzie prawa sędziów Sądu Najwyższego są identyczne, jak sędziów sądów niższej rangi. Art. 45 ustawy o Sądzie Najwyższym.

Kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli

Kontrolerowi po 5 latach pracy może zostać przyznany urlop dla poratowania zdrowia w wymiarze do 12 miesięcy. Oczywiście płatny tak jak urlop wypoczynkowy. Przy czym kontrolerzy idą chyba po rekord, bo taki urlop może być przyznany dwukrotnie w czasie zatrudnienia w Najwyższej Izbie Kontroli. Czyli dwuletnia, pełnopłatna laba! Każdy by tak chciał. Dziwne, że takie uprawnienia nie przysługują kontrolerom biletów, popularnie zwanych kanarami. W końcu praca kanarów jest zdecydowanie bardziej stresująca, choćby z powodu stopnia znienawidzenia tego zawodu w społeczeństwie. Ale nie dziwię się kontrolerom NIK, że ich zdrowie szwankuje. W końcu produkują raporty, wskazujące na gigantyczne nieprawidłowości, którymi nikt się nie przejmuje. Praca Syzyfa przy ich pracy była szczytem wydajności. Art. 80 ustawy o Najwyższej Izbie Kontroli.

Pracownicy naukowi Polskiej Akademii Nauk

Moi zdecydowani faworyci. Konia z rzędem lub bez temu, kto wskaże racjonalne przyczyny, dla których zdrowie naukowców wymaga podjęcia wzmożonych działań w celu poratowania. Rzecz jasna poza naukowcami testującymi na sobie innowacyjne szczepionki przeciw pryszczom i przypadkami więdnięcia starczego. Ale panowie naukowcowie już po przepracowaniu 3 lat w pełnym wymiarze czasu pracy mogą przez cały, okrąglutki rok, poratowywać swoje bezcenne zdrowie. Mam nadzieję, że także psychiczne. Być może działa tu hasło z Misia Barei: „Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu”. Tylko dlaczego dotyczyć ma to właśnie PAN-u? Pewnie nie wiedzą tego nawet najstarsi górale. Tak, czy siak: Na zdrowie, staruszkowie! Art. 100 ustawy o Polskiej Akademii Nauk.

Nauczyciele akademiccy

Słabiutko. Zwłaszcza w porównaniu z PAN-em. Urlop dla poratowania zdrowia co prawda może być aż roczny, ale dopiero po przepracowaniu 15 lat w uczelni. Ale za to każdy nauczyciel akademicki przygotowujący rozprawę doktorską ma prawo do płatnego urlopu naukowego w wymiarze do 3 miesięcy. Ponadto panom doktorom (nie chodzi o lekarzy, tylko osoby mające tytuł naukowy doktora) może raz na 7 lat zatrudnienia w danej uczelni zostać udzielony płatny urlop naukowy w wymiarze do jednego roku, w celu przeprowadzenia badań poza uczelnią. Art. 134 Prawa o szkolnictwie wyższym

Pracownicy Służby Leśnej

Sześć miesięcy i w dodatku dopiero po trzech latach pracy w pełnym wymiarze czasu pracy. Słabiutko. Widać leśne powietrze ma fantastyczny wpływ na zdrowie. Art. 46 ustawy o lasach.

Kuratorzy sądowi

Tylko 6 miesięcy, ale za to bez wymogu minimalnego okresu zatrudnienia. Prawdopodobnie za wprowadzeniem tego przywileju dla kuratorów głosowały kobiety. Dlaczego? Bo tak!!! Art. 17 ustawy o kuratorach sądowych.

Prokuratorzy

Jak u kuratorów – tylko do 6 miesięcy i bez wymogu odnośnie okresu zatrudnienia. Czyli również tak samo jak sędziowie, co powinno oburzyć tych ostatnich. W końcu jako jedyni z prawniczej braci pracują w łańcuchach – prawie jak galernicy. Prawie: bo z jednej strony szybkość działania sądów zbliżona jest do szybkości starożytnej galery. A z drugiej strony nie widać, by w sądach cokolwiek szło do przodu. Art. 53 ustawy o prokuraturze.

Strażacy

Strażakom nie przysługuje urlop na poratowanie zdrowia. Pewnie dlatego, że choroby, na które zapadają strażacy są tego rodzaju, że żadne poratowanie im nie pomoże. Strażacy mają natomiast prawo do urlopu zdrowotnego w celu przeprowadzenia zaleconego leczenia w wymiarze do 6 miesięcy (jednorazowo). Natomiast w toku całej służby, długość takich urlopów zdrowotnych nie może przekraczać 18 miesięcy. Czyli możliwy jest wariant 3×6. Akurat w przypadku strażaków zasadność takich urlopów jest w pewnym stopniu zrozumiała. Art. 71f ustawy o państwowej straży pożarnej.

Funkcjonariusze Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego

Nie jest to co prawda urlop na poratowanie zdrowia, ale płatny urlop zdrowotny udzielany: jednorazowo na okres do 2 miesięcy, łącznie w ciągu kolejnych 12 miesięcy – na okres do 6 miesięcy. Jak widać służba w wywiadzie i kontrwywiadzie wojskowym jest znacznie bardziej szkodliwa dla zdrowia niż latanie z Kałachem po poligonie. Art. 58 ustawy o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego.

Funkcjonariusze Straży Granicznej

Płatny urlop zdrowotny w celu przeprowadzenia zaleconego leczenia w wymiarze jednorazowo nieprzekraczającym 6 miesięcy. Łączny wymiar takiego urlopu w okresie całej służby nie może przekroczyć 18 miesięcy. Art. 98 ustawy o Straży Granicznej i § 19 rozporządzenia w sprawie urlopów funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Celnicy, czyli funkcjonariusze Służby Celnej

Urlop zdrowotny – do 30 dni w każdym roku kalendarzowym i dopiero po upływie 5 lat służby. Za to potem można go brać co roku. Art. 139 ustawy o Służbie Celnej.

Funkcjonariusze Służby więziennej, często nazywani klawiszami.

Zamiast urlopu na poratowanie zdrowia – urlop zdrowotny w celu przeprowadzenia zaleconego przez komisję lekarską leczenia i tylko do 6 miesięcy w roku kalendarzowym. Ale nie ma zakazu powtarzania tego urlopu w kolejnych latach. Jak widać, przebywanie w więzieniu, niezależnie od tego, w jakim charakterze i z której strony krat się przebywa, może być przyczyną wielu chorób. Dziwne, że taki urlop nie przysługuje pianistom. W końcu pianiści mają do klawiszy wyjątkowo blisko. Art. 115 ustawy o Służbie więziennej.

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu

Płatny urlop zdrowotny jednorazowo na okres do 2 miesięcy, łącznie w ciągu kolejnych 12 miesięcy – na okres do 6 miesięcy. Jak widać, zawód szpiega jest wyczerpujący, ale nie na tyle, żeby zasłużyć na roczny urlop. Ciekawe, ile urlopu w swoim długim życiu wykorzystał James Bond. Art. 98 ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego

Słabiuteńko. Funkcjonariuszowi, który pełni służbę w warunkach szczególnie uciążliwych lub szkodliwych dla zdrowia albo gdy jest to uzasadnione szczególnymi właściwościami służby, może być przyznany płatny urlop dodatkowy w wymiarze do 7 dni roboczych rocznie. Moim zdaniem próby podrywu starych bab i wmawiania im, jak wielkimi są pięknościami o bogatym wnętrzu, zasługują na zdecydowanie dłuższy czas na dojście do siebie. Art. 85 ustawy o Centralnym Biurze Śledczym.

Śmiejmy się z Greków. Jesteśmy następni w kolejce. Bomba tyka. Wkrótce świat będzie śmiał się z nas. Ostatni niech zgasi światło w tym grajdole.

Nebelwerfer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *