intro

Gwiazda pokazała zbyt wiele, czyli kod „dziennikarzy”



Miał swój kod (ponoć) wielki Leonardo da Vinci, miał Maks z Seksmisji („Jak zjem dwie łyżeczki tego różowego, to znaczy – padnij!”), była kodująca Enigma, więc i elita narodu, czyli tzw. dziennikarze, nie mogą być gorsi.

 

Tzw. dziennikarze, pisujący mniej lub bardziej krótkie notki na poziomie niższym niż poziom gruntu (a czasami niższym niż najgłębsza depresja świata), wypracowali pewien szczególny rodzaj kodu, zawartego w tytułach ich „dzieł”.

A więc, z jednej strony, tytuły muszą być na tyle atrakcyjne, aby przyciągnąć uwagę. Teksty o pokazywaniu zbyt wiele, są tu wyjątkowo na miejscu. Od zawsze wiadomo, że największym zainteresowaniem gawiedzi cieszą się obszary związane z erupcją krwi i spermy, więc tekst o pokazywaniu sugeruje związek z tą drugą substancją. Rzeczywistość może być niestety bardziej banalna niż rowek między pośladkami gwiazdy, ale to dopiero może okazać się po naszym kliknięciu w taki „artykuł”. I o to kliknięcie toczy się walka.

Z drugiej strony, tytuły muszą być na tyle enigmatyczne, żeby zachęcić do kliknięcia w taki pseudoartykuł. Tajemnice zawsze powodują wzmożone zainteresowanie. Czyli chodzi o to, żeby już w tytule nie przekazać głównej „treści”, bo szczegóły mało kogo interesują i żeby poznać nieistotne detale (takie jak to, czy gwieździe wylazł na wierzch cycek lewy, czy prawy), niewiele osób zdecyduje się dokonać magicznego kliknięcia w tekst. Ale jeżeli z samego tytułu i zamieszczonego przy tytule zdjęcia nie jesteśmy w stanie dociec, czy gwieździe wylazł sutek, czy pośladek (a różnica między nimi jest zasadnicza – chyba, że gwiazda ma pośladek wielkości sutka lub na odwrót), to znaczy że kod zastosowano w sposób prawidłowy.

Czyli tekst w stylu: „XX pokazała dupę” jest absolutnie źle skonstruowany.

Po pierwsze: od razu podaje, o kogo chodzi.

Po drugie: pokazanie dupy wcale nie sugeruje, że pokazana została dupa goła, a tylko taka przyciągnie uwagę. Można pokazać dupę po prostu wypinając się na kogoś – w pełnym ubraniowym rynsztunku.

Po trzecie: widok damskiej dupy (na co wskazuje użycie rodzaju żeńskiego w czasowniku „pokazała”), do kliknięcia zachęcić może przede wszystkim panów, ewentualnie lesbijki. Czyli od razu ograniczamy grono potencjalnych odbiorców. Ponadto dupa pani XX może akurat być na tyle znana i nieatrakcyjna, że nikt nie będzie chciał jej oglądać – niezależnie od okoliczności, w jakich przedmiotowa dupa została okazana światu.

Po czwarte: autor nie powinien narazić się na zarzut wulgaryzmu, za który może zostać uznana owa dupa, nawet jeśli chodzi o dupę wyjątkową kształtną. Z tego także powodu wykluczone są tytuły opisujące okazane światu wargi sromowe większe (mniejsze zresztą również, a nawet bardziej, gdyż ich okazanie, technicznie rzecz biorąc, wymaga większego rozwarcia), łechtaczki, sutki (sterczące lub nie), jak również kompleksowo całe organy, czyli cycki i waginy (jako osoba wybitnie pruderyjna, nie użyję tu powszechnie stosowanych słów na p lub c).

Dlatego zdecydowanie bardziej właściwym tytułem jest: „Megagalaktyczna gwiazda pokazała zbyt wiele”. Lub „Ona pokazała jeszcze więcej”. I wtedy klikać zaczną wszyscy. Bo przecież każdy chce zobaczyć megagalaktyczną gwiazdę, zwłaszcza pokazującą zbyt wiele. A zbyt wiele może oznaczać równie dobrze dupę, cycek, fucka, czy mały palec u lewej stopy. Rozczarowanie nie ma znaczenia, rządzi kliknięcie. Wybitnie teoretycznym jest przypadek, w którym opisywana gwiazda pokazałaby swoją inteligencję. Po pierwsze: nikogo by to nie zainteresowało. Po drugie: kształtny cycek jest zdecydowanie bardziej interesujący od każdej inteligencji, nawet na poziomie Einsteina.

Można też napisać: „Ona to uwielbia”. I także nie ma znaczenia, że chodzi o grę szachy, uprawianą przez najstarszą kobietę na świecie.

Istotne jest także pewne zaklinanie rzeczywistości, co poniekąd może wynikać z pisania tekstów na zamówienie. Czyli tytuł powinien określać podmiot liryczny słowem „gwiazda” – tak, aby nikt nie miał wątpliwości co do posiadania przez tę osobę statusu gwiazdy, nawet jeżeli chodzi o uczestniczkę festiwalu garncarstwa w Chodzieży lub osobę występującą w serialu „Na Gnojnej”.

Zresztą ukuto już określenie „gwiazda serialu”, a osobniki tak opisywane, z prawdziwymi gwiazdami filmu lub muzyki mają tyle wspólnego, co gwiazda kasy w supermarkecie (z przeproszeniem wszystkich ciężko pracujących pań kasjerek i panów kasjerów, których trud naprawdę doceniam).

Zaklinaniem rzeczywistości jest także określanie bohaterki mianem „piękności”, nawet jeżeli chodzi o Dominikę Ostałowską. Otóż trzeba mówić, że bohaterka artykułu jest piękna, gdyż inaczej nikt by się co do tego nie zorientował. Jeżeli artykulik miałby być np. o Evie Longorii, czy Margot Robbie, określenie ich mianem piękności naprawdę byłoby niepotrzebne. Wszyscy wiedzą, jak one wyglądają.

Zgoła inaczej wygląda to w przypadkach nieoczywistych lub absurdalnych. Tu bez zaklęcia rzeczywistości magia nie zadziała. Bez użycia właściwego przymiotnika, nikt by nie wpadł, jaką pięknością jest Katarzyna Zielińska. Nie wykluczam przy tym, że w przypadku tytułu opisującego jako „piękność” takiej Tildy Swinton, kliknięcie czytelnika spowodowane będzie nie tyle chęcią obejrzenia tej „piękności”, ile chęcią przekonania się, czy aby wzrok nam nie siadł, albo czy czasem nie przegapiliśmy w chirurgii plastycznej jakiejś gigantycznej rewolucji, zbliżonej do cudotwórstwa.

Kolejnym zaklęciem jest „wspaniała kreacja” – nawet w odniesieniu do słynącej z totalnego modowego bezguścia Katarzyny Skrzyneckiej. Innym określeniem z działki jest „olśniewający wygląd”, który często wskazuje tylko na brak użycia kremu matującego na paszczy. Ewentualnie „seksowne krągłości” oznaczające ni mniej, ni więcej, tylko tłuste dupsko.

Ponieważ goła dupa niezawodnie przyciąga publiczność, zamieściłem ją na tytułowej ilustracji. Jest to prawdopodobnie dziennikarska dupa w trakcie procesu twórczego. Obłoczek jednoznacznie wskazuje na pojawienie się nowego artykułu.

P.S. Żeby rozwiać wątpliwości: tak, wiem, że za najgłębszą depresję świata uchodzi Morze Martwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *