intro

Kosmetyczna bomba



31 sierpnia 2015r. internetowym światem wstrząsnęła informacja, że p. Krystyna Janda „stworzyła linię kosmetyków”. Oczywiście, po kliknięciu w tę epokową wiadomość jak zazwyczaj okazało się, że góra urodziła szarą myszkę. I p. Janda nie stworzyła, tylko będzie sygnowała te kosmetyki swoim imieniem, nazwiskiem, twarzą i całą resztą – czyli wizerunkiem. W co jak w co, ale w p. Jandę mieszającą w tygielku tajemnicze składniki cudownych kremów, raczej mało kto by uwierzył. Aczkolwiek któraś pseudgwiazdka firmująca swoim nazwiskiem lub pseudonimem perfumy udawała starą harcerkę i próbowała wciskać kit, jak to czuwała nad każdym etapem powstawania zapachu. Czuwanie pewnie sprowadzało się do sprawdzania, czy przelewy wchodzą regularnie na rachunek bankowy. Czuwaj!

Wmotanie znanych osób w promowanie kosmetyków nie jest niczym nadzwyczajnym – także na naszym łez grajdole.

Przy czym może to być klasyczne dawanie nazwiska i twarzy (nie mylić z daniem w twarz) i po prostu zwykła reklama produktów – za odpowiednim honorarium. Co wiąże się z filmikami reklamowymi, plakatami i przyznaniem honorowego tytułu ambasadorki kremu na rozstępy lub twarzy żelu do higieny intymnej.

Może to być także trudniejsza droga, polegająca na tym, że same gwiazdy próbują zainwestować w produkcję i sprzedaż kosmetyków, a wartością dodaną tego biznesu jest wizerunek tejże gwiazdy. Jest to więc przynajmniej w części ich własne przedsięwzięcie. Niestety, większość znanych mi prób prowadzenia tego rodzaju biznesu w Polsce zakończyła się spektakularną porażką. Potknęli się na tym i Grażyna Szapołowska, i Jan Nowicki.

Niezależnie od tego, w którym z modeli biznesowych uczestniczy p. Janda (a w dawnych czasach reklamowała już pewne francuskie samochody), to spece od marketingu powinni zbadać wpływ tego rodzaju promocji na sprzedaż, czyli powodzenie całego biznesu. Nie bez powodu kosmetyki reklamują piękne osoby, dające złudą nadzieję, że używając cudownych maści będziemy wyglądać dokładnie tak samo.

A więc żeby odpowiedzieć na pytanie, czy ten biznes ma szansę na odniesienie sukcesu, warto uzyskać odpowiedź na jedno, fundamentalne pytanie:

Drogie Panie, czy NAPRAWDĘ chciałybyście wyglądać jak Krystyna Janda!?

Bardzo mnie ciekawi, czy ktokolwiek takie pytanie zadał?

Nebelwerfer

Komentarze

2 komentarze do “Kosmetyczna bomba”
  1. Olfaktoria says:

    Jak ja mogłam przegapić takiego newsa?! Niestety nie ma perfum 🙁 Swoją drogą kosmetyki Jandy przeznaczone są do skóry dojrzałej po 50., 60. i 70. roku życia. Znalezienie osób będących w tym wieku i wyglądających gorzej od Pani Jandy (a co za tym idzie – chcących upodobnić się do niej) wcale nie będzie takie trudne #wredna.

    1. Nebelwerfer Nebelwerfer says:

      Jak widać słowo „dojrzały” nabiera nowego znaczenia, przynajmniej jeśli chodzi o skórę. Jeśli skóra 70-latki jest dojrzała, to Panie po pięćdziesiątce muszą mieć chyba skórę jak przysłowiowa pupka niemowlaka. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *