intro

Nowa lalka Barbie



Lalkami się nie bawiłem i – póki co – nie bawię. Tematy militarne zawsze były mi zdecydowanie bliższe. Przy czym nie wpadłem na pomysł, że może plastikowi żołnierze powinni być jak prawdziwi i nie tylko walczyć, ale także jeść i zabawiać się, niekoniecznie z lalkami.
Ale niektórzy (z przewagą niektórych) bawili się lalkami w dzieciństwie, a czasami bawią się nimi i na starość. Wśród tych ostatnich dominują zwolennicy lalek dmuchanych, ale nie zawsze tak jest.

W dawnych, dobrych czasach, może niekoniecznie w odległej galaktyce, dla nieletniej i żeńskiej części rodzaju ludzkiego, lalka Barbie była szczytem marzeń. Potem nastąpiła era szybkich zmian (jak pisał Sapkowski) i z Everestu marzeń, nasza (nasza, jak nasza: nie moja) laleczka może spadła w hierarchii, ale za to stała się „must have” każdej szanującej się dziewczynki. Oczywiście ta zmiana tylko ucieszyła producenta, bo nakręciła sprzedaż. W końcu zamiast produkować niedoścignione marzenia, których nikt nie kupuje, lepiej produkować coś pospolitego, ale za to kupowanego w milionach egzemplarzy. Tak więc Barbie trafiła pod strzechy, razem ze stoma tysiącami akcesoriów, z turystycznymi mebelkami, prysznicem i poimprezowymi rzygami na czele.

O Barbie zaczęto nawet nagrywać piosenki. I to nie tylko totalne głupawki w stylu „Barbie Girl” kapeli Aqua, która jest zmorą, odgrzewaną każdego lata. Piosenkę „Barbie” nagrał nawet Krzysztof Skiba, a co gorsza – nawet ją zaśpiewał. Ktoś jeszcze pamięta ten kawałek? „To była dziewczyna o uśmiechu delfina, poznała chłopaka o wyglądzie strażaka.” Moim zdaniem lepiej zabrzmiałoby, gdyby nieco zmienić tekst: „To była dziewczyna o uśmiechu rekina …”

"Stara" Barbie

„Stara” Barbie

Ale do rzeczy.
Pytanie brzmi, dlaczego Barbie była kiedyś szczytem marzeń, a potem każdy (a w zasadzie każda) chciał ją mieć?
Otóż odpowiedź jest banalnie prosta: bo Barbie była luksusowa, ładna i każda dziewczynka chciała wyglądać tak, jak ona. Dlatego właśnie w kąt poszły niekształtne lale, wyglądające jak z grubsza tylko uformowana kupa purée ziemniaczanego. Lub wręcz po prostu kupa.
Więc co złego jest/było w tym, że dziewczynki dostały swój ideał wyglądu, będący trochę na bakier z anatomią? Przecież to tylko ideał, do którego się dąży, ale niekoniecznie osiąga.

Obecnie z telewizji śniadaniowej (przy której nie jem śniadania z obawy o nagły zwrot zawartości żołądka) dowiedziałem się, że Barbie ma się zmienić i bardziej przypominać „normalną” kobietę. Oraz przedstawiać wszystkie rasy ludzkie, łącznie z córką Araba i Murzynki, której babka ze strony matki urodziła się w Jamusukro, a dziadek pochodził z Gorzowa Wielkopolskiego, natomiast dziadek ze strony ojca pochodził z Algieru, a babka była rdzenną Eskimoską, przy czym jedna z prababek została poczęta dzięki pododdziałowi najemnych pikinierów, przechodzącemu przez jej rodzinną wioskę (znowu podziękowanie dla Andrzeja Sapkowskiego).

Czyli w d…… ideały, robimy przeciętną babkę. A przynajmniej na tyle przeciętną, na ile wydaje się pomysłodawcom. Bo przecież nie może być tak, że lalka jest idealna, gdyż obrazi to wszystkie tłustodupe, pryszczate, zaniedbane dziewuchy, szanse na męża upatrujące wyłącznie w totalnym upiciu potencjalnego delikwenta. I udające, że są mega inteligentne i mają przebogate wnętrze. Pewnie przebogate głównie produktami przemiany materii. Bo jakoś nikt nie odważy się powiedzieć, że można być głupim, brzydkim, wrednym i w dodatku nie umieć nawet ugotować wody na herbatę. I że piękno wcale nie musi oznaczać totalnego debilizmu.

Ciekawe, że jak na razie nikogo nie obrażają stawiane za wzór osoby inteligentne. Przecież stawienie ich za wzór lub ideał, mogłoby obrazić wszystkich mniej inteligentnych (a jest ich większość), z totalnymi matołami na czele. Czyli jeśli dla kogoś ideałem umysłowym jest Albert Einstein, to powinno się wymazać o nim pamięć. Bo przecież na świecie jest tylu głupków, że mogliby się przez przywoływanie jego osoby poczuć obrażeni.

Ale wracając do lalki: nowa wersja nie jest brzydka. Ale widać wielkie (w porównaniu z wersją dotychczasową), nisko zawieszone dupsko i grube łydy. O skórze w ciekawych kolorkach wspominałem. Czyli było luksusowo, a zaczyna być pospolicie. Jak tak dalej pójdzie, za parę lat pojawi się Barbie o wyglądzie stereotypowej Murzynki z getta w Detroit (i stosownych gabarytach), do której gratis dodawana będzie ośmioosobowa gromadka dzieci. Miłych zakupów!

Nowa i jedynie słuszna Barbie

Nowa i jedynie słuszna Barbie. „Smukła” to jedno z ostatnich określeń, jakie przychodzą na myśl na ten widok

Czy Barbie coś promuje?
Oczywiście, że tak! Dobry wygląd i urodę. Czy to źle? Od kiedy dobry wygląd jest czymś godnym potępienia i obciążającym? Od kiedy szczupłość (nie anoreksja!) jest czymś koszmarnym? Od kiedy szkodliwa jest zabawa, dająca poczucie obcowania z czymś lepszym i luksusowym?
I od kiedy zdrowo jest akceptować siebie takim, jakim się jest i dumnie prezentować cztery opony od TIRa na brzuchu?

Bo czegokolwiek nie powiedzą paskudne, utyte babska w telewizji: lepiej być szczupłym i ładnym. Tak jest po prostu łatwiej w życiu. Bo mało kto będzie chciał się dopatrywać wybitnej inteligencji między nieodmytymi włosami i zwałami sadła.

I co dalej? Obecnie najbardziej gnębieni są heteroseksualni, biali mężczyźni. Wkrótce dołączą do nich szczupłe, ładne, białe kobiety, o których marzy każdy facet. I których nienawidzi każda tłusta, zaniedbana baba, mająca przebogate wnętrze i zajęczą wargę.

Nebelwerfer

P.S. Na zdjęciu tytułowym Barbie przyszłości. Raczej nikogo nie wpędzi w kompleksy.

P.P.S. Na deser przeczytany dziś dowcip:

Sklep z zabawkami, wchodzi facet:
– Poproszę laleczkę Barbie.
Sprzedawczyni poleca:
– Jest wiele rożnych modeli, mamy:
„Barbie w szkole” za 27,95 USD,
„Barbie na kempingu” za 27,95 USD,
„Barbie imprezowa” za 27,95 USD,
„Barbie wychodzi za mąż” za 27,95 USD,
„Barbie na zakupach” za 27,95 USD,
„Barbie na plaży” za 27,95 USD
oraz „Barbie rozwódka” za 527,95 USD,
– Co proszę? Co to był za model na końcu?
– „Barbie rozwódka” za 527,95 USD.
– Hmmm ……… Dlaczego „Barbie rozwódka” kosztuje równe 500 USD więcej?
– No tak … Wie pan, w zestawie „Barbie rozwódka” jest masa dodatków: domek Kena, samochód Kena, motocykl Kena, stereo Kena …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *