intro

Współczesny savoir-vivre. Kto płaci w knajpie?



Tytułowy dylemat dotyczy oczywiście stosunków damsko – męskich.

Zasada, wbrew pozorom, jest bardzo prosta: jeżeli towarzysko do knajpy idzie facet z kobietą, to płaci zawsze facet. Inna sytuacja jest nie do pomyślenia. I nie ma znaczenia, kto zaprosił. Nie ma zmiłuj, nie ma durnych tłumaczeń (zapomniałem karty), nie ma tłumaczeń jeszcze durniejszych (pożarła więcej ode mnie – nawet jeżeli to prawda), nie ma tłumaczeń poważnych (nie stać mnie). I nie obowiązuje tu demokracja ani sprawiedliwość, nakazująca dzielenie rachunku na pół. Zresztą w dwuosobowym towarzystwie demokratyczne głosowanie jest bez sensu, bo albo jest aklamacja, albo totalny pat.

Panowie! Jeśli nie stać was na zapłacenie rachunku za babę, to zaoszczędźcie na żelu do włosów i jednak za ten rachunek zapłaćcie. Jeszcze nie słyszałem, żeby komukolwiek udało się kogoś złapać na glut we włosach, może poza przyklejonymi owadami. A na pewne „rycerskie” standardy – i owszem.
A jeżeli nie stać was na drogą i lanserską knajpę, do której ścigają pustaki z całej okolicy, to wybierzcie tańszą i taką, w której nie spotkacie pseudogwiazdek z telewizyjnego tasiemca – też może być przyjemnie. Drogie i lanserskie knajpy często mają to do siebie, że super jest w nich wszystko poza żarciem.

A zapominalskim, którzy udają, że zapomnieli o powyższej zasadzie, szybko przypomni ją kelner, który z rachunkiem uderza przede wszystkim do faceta.

W przypadku spotkań biznesowych, zasady mogą być skomplikowane, ale najczęściej i najrozsądniej jest przyjąć, że każdy płaci za siebie i proporcjonalnie dorzuca się do napiwku.

Nebelwerfer

P.S. Biorąc pod uwagę, gdzie żerują tasiemce, nazwanie seriali tasiemcami może być mocno dwuznaczne. Być może ukryto w ten sposób bolesną prawdę, że są to filmy z d …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *